Logowanie



eGospodarka

www.eGospodarka.pl - aktualności
Kobieta pracownik na dwóch etatach? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Hanna Grendel   
poniedziałek, 04 stycznia 2010 10:21

Od wielu lat toczy się dyskusja na temat nierównego traktowania kobiet i mężczyzn przez pracodawców, zwłaszcza w kontekście faktu, że kobiety mają dodatkowo więcej obowiązków w domu i wobec rodziny. Jednymi z koronnych dowodów są wysokość wynagrodzenia oraz zdecydowanie mniejsza liczba kobiet na wysokich stanowiskach. 

To prawda, że na całym świecie kobiety mniej zarabiają niż mężczyźni na podobnych stanowiskach. I znacznie mniej jest ich na takich stanowiskach zatrudnianych. To wiedza ogólnie dostępna, zawarta chociażby w publikowanych badaniach, statystykach czy znana ze zwykłej obserwacji.

 

Obserwuję od jakiegoś czasu tę dyskusję i wyraźnie widzę dwie główne przyczyny tego zjawiska: niechęć pracodawców do lepszego wynagradzania kobiet i zatrudniania ich na wysokich stanowiskach. A także fakt, że kobiety starając się o pracę podają mniejsze kwoty oczekiwanego wynagrodzenia i same nie ubiegają się o najwyższe stanowiska.

Powstaje błędne koło. Jeżeli chcę podjąć pracę i podaję kwotę o 30% niższą, niż poda mężczyzna, to takie wynagrodzenie otrzymam. Jeżeli na pytanie – jakie wynagrodzenie satysfakcjonowałoby Panią na tym stanowisku? – odpowiadam z góry zakładając, że i tak więcej nie otrzymam albo, co gorsza, takie wynagrodzenie mnie satysfakcjonuje, to trzeba potem z tą „satysfakcją” żyć. 

Wiele osób w tym momencie powie, że najbardziej rażące jest, kiedy ludzie zajmują przez lata te same stanowiska, posiadają podobne kwalifikacje i podobne wyniki w pracy, a wynagrodzenie jest dyskryminujące kobietę, bo wyraźnie niższe. Ale co to oznacza? Czy lata pracy na stanowisku oznaczają dokładnie to samo? Chodzi np. o czas, który kobieta poświęca dzieciom – ciąża, urlopy macierzyński i wychowawczy, zwolnienia, gdy dziecko jest chore. Pozostawiam to obiektywnej ocenie każdej z nas. Umiemy przecież liczyć i wyciągać wnioski. Zawsze tak będzie, że to kobieta, a nie mężczyzna będzie w ciąży i na macierzyńskim. Można się jednak zastanowić, czy zawsze warto od początku ciąży korzystać ze zwolnienia, nie utrzymywać w tym czasie kontaktu z firmą, być poza organizacją. Po takim roku na ogół nie otrzymujemy podwyżki. Warto więc się zastanowić, co zrobić, aby mimo wszystko być obecną w firmie. Można przecież poprawiać procedury, kontaktować się z klientami, wyszukiwać nowych, przygotowywać prezentacje korzystając z komputera, z Internetu. Bo nawet jeśli pracodawca wykorzysta nasze zaangażowanie, a mimo to nie otrzymamy premii, podwyżki, to my się rozwijamy, zdobywamy doświadczenie, nowe umiejętności.

Przez kilkanaście lat pracowałam jako menadżer prowadząc działy, w których zatrudnione były głównie kobiety. Wykonywały podobną pracę, stosunkowo łatwo było podzielić zadania w przypadku czyjejś krótszej nieobecności. Zawsze kiedy dzieci były chore, miały wizyty u specjalistów, to one, a nie mężowie, partnerzy, brały zwolnienia albo urlopy. Często pytałam – dlaczego nie podzielisz się tym obowiązkiem z mężem, partnerem? Padały różne odpowiedzi – ciężko byłoby mu wziąć zwolnienie, nie dostałby urlopu, nie zaprowadziłby dziecka do lekarza, nie dałby leków, tylko grałby na komputerze, a dziecko byłoby głodne(!!!). 

Czy wiesz, dlaczego pracodawca uważa, że kobiety są mniej zaangażowane, mniej dyspozycyjne? Bo kiedy robi miesięczne, roczne zestawienie absencji w pracy, okazuje się, że głównie dotyczy to kobiet. Jak myślicie, czy jakakolwiek ustawa pomoże nam w rozmowie z mężem, partnerem o tym, że my też mamy pracę, chcemy otrzymać podwyżkę i walczyć o wyższe stanowisko, że chcemy podzielić się obowiązkami w domu, a dzieci są wspólne? 

Nie chcę tutaj omawiać patologicznych przypadków pracodawców, którzy zwalniają kobiety w czasie ciąży, nie respektują praw pracowników, zarówno mężczyzn jak i kobiet, ale sygnalizuję, że pracodawca po coś ma tę firmę. Chce mieć zysk, stabilną sytuację i nie jest zainteresowany naszymi prywatnymi historiami. Więc to od nas zależy, na ile pokażemy, że warto w nas inwestować. Nie otrzymasz awansu, po awans sięga się samemu. Złóż aplikację, przygotuj się do rozmowy o pracę (dowiedz się, jakie są zarobki, spytaj kolegi, ile on chciałby zarabiać na tym stanowisku). 

Dlaczego tytuł brzmi: kobieta – pracownik na dwóch etatach? 

Kiedy wracasz z pracy i masz do zrobienia w domu jeszcze tyle rzeczy, to możesz się czuć jak osoba na dwóch etatach. Tylko czy musisz? Jeżeli Twój mąż, partner został przez Ciebie wybrany jako osoba, z którą chcesz być całe życie i jest ojcem Twoich dzieci, to może jednak coś potrafi zrobić w domu? Jeżeli jest ambitnym, odpowiedzialnym pracownikiem, to czego mu brakuje, aby pokazał swoje możliwości także w domu? Tutaj znowu nikt nam nie pomoże, tu trzeba działać samemu. Motywacją niech będzie świadomość, że gdy Twoje dzieci zobaczą, że na dom i w domu pracuje oboje rodziców, to będzie to dla nich coś naturalnego. Tak będą wychowywać swoje dzieci. Wspólnie można zrobić zakupy, wyprać i rozwiesić pranie. Można opowiadać historie, że mąż nie umie włączyć pralki. Super – a czy prowadzi samochód? Obsługuje komputer? Może ma inne umiejętności? Czyli może pralkę też będzie umiał włączyć po krótkim kursie, na początek może tylko ze skarpetkami? Nie rozwiesi prania, spali rzeczy w trakcie prasowania. Czy te wypowiedzi więcej nam mówią o kobiecie czy o mężczyźnie? Może nic nie zmieniaj, może odpowiedz sobie, dlaczego bardziej cenisz sobie opowiadanie innym, jak bardzo jesteś zmęczona i jak na nic nie masz czasu, zamiast to zmienić?

Po co to robisz? Co Ci to daje? Czujesz się niezastąpiona? A może inaczej nie umiesz? Może tak zawsze postępowałaś i było to dla Ciebie naturalne? 

Dlaczego tak wiele osób narzeka na ten los, a go nie zmienia? Pędzi do domu, po drodze zakupy, w domu pranie, gotowanie. A mąż, partner nic nie robi po pracy. A czy zostało coś, co mógłby zrobić? Chyba tylko postarać się o awans w pracy, więcej zarabiać i pokazać wszystkim wokół, że On to potrafi iść do przodu. Ma dom, rodzinę, pracę i wszystko umie tak świetnie pogodzić z karierą. W ogóle to planuje powiększyć rodzinę, bo wszystko tak świetnie idzie. No może tylko ta jego żona, partnerka jakaś taka zaniedbana, marudna, wiecznie niezadowolona z pracy. Podobno tyle robi w domu – a co tu jest do roboty. Pralka sama pierze, świetne żelazka, koszule z dobrego materiału, wszystko gotowe w sklepach. Dzieci już duże, żyć nie umierać. Jak chorują, to żona od pracy odpocznie.

Gdzie jest odpowiedzialność pracodawcy za to, jak powinien nas oceniać obiektywnie, a gdzie zaczyna się nasza rola, aby na tą ocenę aktywnie wpływać, kreować swój wizerunek i budować zaufanie do wszystkich pracujących kobiet. Udowodniono, że złe wieści rozchodzą się szybko. Łatwiej znaleźć przykłady złych pracodawców i złych pracowników, które na dłużej nam też zapadają w pamięci. Opowiadamy o pracy w domu, którą mamy do wykonania, a kiedy rozmawiałyśmy z mężem, partnerem o podziale obowiązków? Czy nasze dzieci mają w domu obowiązki i czy są one niezależne od płci dziecka? 

Praca na dwóch etatach może być męcząca. Jeżeli pomyślisz, że na emeryturze będziesz pomagać dzieciom w wychowywaniu wnuków albo zajmować się swoimi rodzicami, a może będziesz pracować, póki sił starczy, to warto zadbać o siebie i podzielić obowiązki. Zbudować w rodzinie wzajemną odpowiedzialność za porządek, czystość, świeży chleb. Ludzie lubią wyzwania, a budowanie partnerskiego domu to cel, do którego warto dążyć.  
Zadaj pytanie: co jest dla mnie ważne? Odpowiedz sobie uczciwie. Jeżeli ważne jest poczucie krzywdy, wiecznego zmęczenia, możliwość opowiadania o naszych domowych udrękach, to pomyślmy, co jeszcze można dodać do naszych obowiązków. Jeżeli ważna jest dla mnie równowaga i świadomość, że inni mogą mi pomóc, że warto rozmawiać z rodziną o swoich potrzebach, to powiedz o tym najbliższym. 
Praca na dwóch etatach, to jest nasz wybór, a nie przymus. Można zawsze powiedzieć – nikt tego za mnie nie zrobi, nie mam wyboru. A wybór jest zawsze. Z jakiegoś powodu jedne z nas wybierają pracę zawodową i wykonywanie wszystkich obowiązków domowych, a inne wybierają pracę zawodową i podział obowiązków domowych. Dotarcie do przyczyny naszego wyboru jest budowaniem naszej świadomości. Jeżeli robisz coś dlatego, że to lubisz to nagrodą jest zadowolenie, duma. Jeżeli robisz coś, bo tak być powinno, bo nie można inaczej, bo kobiety mają zawsze ciężko, i podajesz jeszcze milion innych powodów, które można wymienić, to prawdopodobnie warto coś zmienić, aby poczuć się lepiej. Dajmy sobie szansę.

Hanna Grendel-Wielisiej
coach, trener
www.kobieta-sukcesu.pl
 

 

Kalendarz

«   maja 2012   »
powtśczpisoni
 1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
   

więcej ...
coaching
Profinans
kosmetyka, uroda, zdrowie
Kwiat kobiecości
Książki
GIODO, ochrona danych osobowych, dane osobowe, bezpieczeństwo

Zapraszamy do programu partnerskiego kobieta-sukcesu.pl Program partnerski